Posty

Historia poboczna: Obietnica na pojutrze

Historia poboczna: Obietnica na pojutrze   – Rozumiesz, Shion? A teraz się uśmiechnij. Masz się uśmiechnąć – powiedział stojący obok Nezumi. – Nie rób takiej sztywnej miny. Dlaczego twoja twarz jest taka spięta? To nie jest uśmiech, tylko pokazujesz mi zęby. Spróbuj czegoś bardziej naturalnego i przyjemnego. Shion obdarzył go swoim najpiękniejszym grymasem. – Zamknij się. Nie widzisz, że daję z siebie wszystko? Jak mam niby wyglądać bardziej naturalnie i przyjemnie? Aua! Nezumi pociągnął go za ucho – lekko, ale wystarczająco mocno, by Shion syknął z bólu. – Nieważne, czy potrafisz, czy nie – po prostu to zrób – powiedział. – Pomyśl o dzisiejszej kolacji, jaka uczta nas czeka, a wszystko dzięki twojemu ładnemu uśmiechowi. No dalej, nie poddawaj się. – Nie spodziewałem się, że będziesz robił tyle zamieszania z powodu kolacji – mruknął Shion. – Jedzenie jest ważne, Shion. Jak nie jesz, to nie żyjesz. Świeżo upieczony chleb jest zawsze lepszy od wykładu z filozofii. A t...

Historia poboczna: Nazwa kwiatu

Historia poboczna: Nazwa kwiatu   Niebo było olśniewająco błękitne, tak intensywne, że Shion musiał mrużyć oczy, by na nie spojrzeć. Wybrukowana droga prowadząca do Północnego Bloku w połowie przechodziła w ubity grunt. Po wczorajszym deszczu i dzisiejszym słońcu ziemia nabrała głębszego odcienia niż zwykle, jakby promieniowała wewnętrznym światłem. – Nezumi – zawołał, a postać idąca przed nim zatrzymała się. Zrównawszy z nim krok, Shion wskazał trawę rosnącą przy drodze. – Na wiosnę – powiedział – zakwitnie tu całe pole drobnych białych kwiatów. Wiedziałeś o tym? Nezumi na moment przystanął i spojrzał na niego. – Jak się nazywają? – Hę? – Jak się nazywają, pytasz…? – Nie wiem. – Nie wiesz? – powtórzył Nezumi. – Chcesz mi powiedzieć, że wspominasz o kwiatach, których nawet nie potrafisz nazwać? – Tak wyszło, ale… hej, co to właściwie miało znaczyć? – Ach, nic takiego – powiedział Nezumi. – Po prostu wydało mi się to u ciebie nietypowe. Myślałem, że jeśli nie ...

Tom I Rozdział IV, Posłowie

Rozdział IV Akt II, Scena pierwsza   Dalej! czas nagli; już dzwonka wezwanie Daje mi sygnał. Nie słysz go, Dunkanie, Bo tego dzwonka melodya straszliwa Do nieba ciebie lub do piekła wzywa. - Makbet, Akt II Scena 1, William Shakespeare [1]   ***   Karan nalała sobie kawy do filiżanki. Zdobiły ją liczne niebieskie motyle, trzepoczące na białym tle. Wzór od razu przypadł jej do gustu, dlatego ją kupiła – dekady temu, bo filiżanka była nieco starsza od Shiona. Nie kosztowała wiele, nie dbała o nią również przesadnie, a mimo to filiżanka z niebieskimi motylami towarzyszyła jej wiernie bez ani jednego odprysku czy pęknięcia. Wdychając aromat kawy, Karan wyjrzała przez okno. Zbliżała się noc. Wcześniej Renka kupiła ostatnie trzy muffinki   –   Karan zapewniała ją, że już zamyka sklep i nie potrzebuje żadnych pieniędzy, ale Renka pokręciła głową i mimo to zapłaciła pełną kwotę. –   Wiem, że to nie były resztki ze sprzedaży, tylko muffink...