Historia poboczna: Obietnica na pojutrze

Historia poboczna: Obietnica na pojutrze

 

– Rozumiesz, Shion? A teraz się uśmiechnij. Masz się uśmiechnąć – powiedział stojący obok Nezumi. – Nie rób takiej sztywnej miny. Dlaczego twoja twarz jest taka spięta? To nie jest uśmiech, tylko pokazujesz mi zęby. Spróbuj czegoś bardziej naturalnego i przyjemnego.

Shion obdarzył go swoim najpiękniejszym grymasem.

– Zamknij się. Nie widzisz, że daję z siebie wszystko? Jak mam niby wyglądać bardziej naturalnie i przyjemnie? Aua!

Nezumi pociągnął go za ucho – lekko, ale wystarczająco mocno, by Shion syknął z bólu.

– Nieważne, czy potrafisz, czy nie – po prostu to zrób – powiedział. – Pomyśl o dzisiejszej kolacji, jaka uczta nas czeka, a wszystko dzięki twojemu ładnemu uśmiechowi. No dalej, nie poddawaj się.

– Nie spodziewałem się, że będziesz robił tyle zamieszania z powodu kolacji – mruknął Shion.

– Jedzenie jest ważne, Shion. Jak nie jesz, to nie żyjesz. Świeżo upieczony chleb jest zawsze lepszy od wykładu z filozofii. A teraz dalej – pokaż jej te swoje perliste ząbki.

Klepiąc Shiona lekko w ramię, Nezumi cofnął się o kilka kroków.

Na rogu targowiska w Zachodnim Bloku znajdowała się mała piekarnia, która oprócz chleba sprzedawała również niewielki asortyment różnych innych towarów. Większość sklepów na targu działała podobnie – rzeźnik oferował nie tylko mięso, a u rybaka można było znaleźć coś więcej niż tylko ryby. Sklepy w tej okolicy sprzedawały po prostu to, co danego dnia udało się zdobyć ich właścicielom: pęknięta pokrywka czy podarty płaszcz mogły leżeć tuż obok świńskiej głowy albo koźlej golonki, a wychudzona kura wisiała nad gulaszem z podejrzanych, bliżej nieokreślonych składników.

Bez względu na to, co oferowano, trzeba było być prawdziwym szczęściarzem,  by móc pozwolić sobie na cokolwiek. Ci, którzy nie mieli złamanego grosza na choćby kawałek chleba, mogli jedynie łapczywie patrzeć na koźlą golonkę albo ślinić się na zapach tajemniczego gulaszu, po czym byli odpędzani przez sklepikarzy bez cienia litości z wielkim wrzaskiem i jeszcze większą pałką.

Ta konkretna piekarnia była, jak na warunki targowiska, całkiem spora, więc można było w niej znaleźć typowe artykuły spożywcze. Z jej wnętrza wyłoniła się właścicielka – pulchna kobieta z materiałową torbą wypchaną niemal po brzegi.

– Tyle mąki wystarczy, kochanieńki? – zapytała, podając torbę Shionowi. Była zaskakująco ciężka.

– Co? Aż tyle? Naprawdę? – Zapytał z niedowierzaniem.

– Ależ oczywiście – zapewniła. – Bierz, należy do ciebie.

– Ale ja nie zapłaciłem za aż tyle. Proszę pani…

– Sasha.

– Słucham?

– Sasha. Tak mam na imię – powiedziała sklepikarka, a raczej Sasha, kładąc dłoń na obfitym biuście. – A ty?

– A… ja jestem Shion.

– Ach, cóż za cudowne imię! Idealnie do ciebie pasuje, Shion.

– Och, em, dziękuję bardzo. Ale pani Tasho, ja naprawdę nie mam przy sobie więcej pieniędzy… Już zapłaciłem, ile mogłem…

– Na „S”, nie na „T” – wyszeptał Nezumi za plecami Shiona. – Nazywa się Sasha, nie przekręcaj. I nie zapominaj się uśmiechać.

– O, racja. Pani Sasho, chodzi mi o to, że ja naprawdę nie mogę przyjąć…

– Darujmy sobie te formalności – wystarczy po prostu „Sasha”, skarbie – powiedziała. – Mąka jest na koszt firmy, nalegam. Czysta, prawdziwa mąka kosztuje teraz majątek, a to, co mi zapłaciłeś, nawet nie pokrywa połowy tego, co masz w tej torbie. Ale oczekiwać, by młody chłopak w sile wieku przetrwał na pół kromki chleba dziennie? Nie do pomyślenia! Poczekaj, dorzucę ci jeszcze kilka jajek, mleka i trochę masła. Zrób sobie naleśniki czy coś – od czasu do czasu możesz sobie sprawić jakąś przyjemność. No już, nie krępuj się!

Sasha wcisnęła mu do rąk trzy jajka i słoik mleka.

– A-ale przecież już wczoraj dała mi pani trochę sera…

– A zgadza się, dałam. Haha, jestem pewna, że i tak było go za mało, żebyś się porządnie najadł. Serce mi się kraje na myśl, że chodzisz taki wygłodniały w tym wieku.

Sasha wyciągnęła rękę i musnęła palcami jego policzek.

– Ojej, ale masz cudowną, gładką cerę! Żadna dziewczyna takiej nie ma. I te włosy tak pięknie ci się błyszczą, pomimo koloru. A ta twoja blizna: jaka historia się z nią wiąże, kochanieńki? Nigdy takiej nie widziałam. Od wczoraj nie mogę przestać o niej myśleć.

Powoli przesunęła palcem wzdłuż blizny. Instynktownie spróbował zrobić krok do tyłu, ale Nezumi go powtrzymał.

– To… długa historia… – wymamrotał Shion.

– Tak? Cóż, każdy z nas ma swoją – powiedziała Sasha. – A ta blizna ciągnie się dalej przez resztę ciała?

– Eee… tak, sięga aż do samego dołu…

– O rety, jakby całego cię oplatał czerwony wąż?

– … Chyba tak.

Sasha uśmiechnęła się figlarnie. Shion spróbował odwzajemnić uśmiech, ale usta odmówiły mu  posłuszeństwa.

– Ekhm, pani Sasho, dziękuję za dobroć, ale ja naprawdę nie mogę tego wszystkiego przyjąć bez żadnego rewanżu. Jeśli mogę coś dla pani zrobić, proszę tylko powiedzieć.

– Ojej, Shion, ale z ciebie uroczy chłopiec – powiedziała. – Skoro tak bardzo nalegasz, to muszę przyznać, że mam mały problem z drzwiami. Zarówno tylne, jak i te do mojej sypialni mają popsute zawiasy. Klamki też nie działają jak trzeba. To naprawdę kłopotliwe. Byłabym bardzo wdzięczna, gdybyś mógł mi je naprawić.

– Tylko klamki i zawiasy? Myślę, że da się coś z tym zrobić.

Sasha cicho zachichotała.

– Naprawdę, skarbie? To może wpadniesz do mnie dziś wieczorem, jak już zamknę sklep?

– Hm? Dziś wieczorem? Nie jestem pewien… Takich drobnych, skomplikowanych napraw raczej nie da się przeprowadzić przy samym świetle lampy.

Zachodni Blok nie miał sieci energetycznej – po zmroku można było polegać tylko na latarniach, a Shion nie był pewien, czy zdziała coś przy tak słabym oświetleniu.

– Jutro z kolei muszę pomóc Inukashi kopać groby… ale pojutrze rano – co ty na to, Sasha? Wpadnę do ciebie z samego rana jeszcze przed otwarciem.

Sasha cofnęła się nieznacznie, przyglądając mu się długo z zaskoczeniem, po czym wybuchnęła śmiechem.

– Haha! No, no, ale z ciebie niezłe ziółko! Obietnica na pojutrze? Tego jeszcze nie grali! Haha, no dobrze, Shion, obietnica to obietnica. Wpadnij pojutrze rano.

– Widzimy się w takim razie.

– Będę czekać. Pamiętaj tylko, że drzwi do mojej sypialni wymagają szczególnej troski, dobrze?

– Jasne. Postaram się, żebyś była zadowolona.

– Żebym była zadowolona, hm? Nie mogę się doczekać, cukiereczku.

Za plecami Shiona Nezumi westchnął cicho.

 

***

 

– Co do cholery! Gościu, chcesz mi powiedzieć, że ta lafirynda dała ci jajka i mleko za darmo? – Oczy Inukashi latały między mąką, jajkami a mlekiem. – Chrzanisz! Cały targ wie, że ona jest piekielnie skąpa. To ten typ, co wynajmie bydlaka wielkiego jak stodoła, żeby ci obił mordę  – wystarczy, że podejrzenie spojrzysz na jej towar – nieważne, czy jesteś młody, czy stary. Nie wierzę, że naprawdę dała ci to wszystko ot tak, za darmo.

Kręcąc głową, oglądał mleko i jajka rozłożone na stole.

Nezumi cicho parsknął śmiechem.

– To wszystko zasługa Shiona, rzecz jasna. Shion, nie wiedziałem, że masz takie umiejętności. Jednak jak chcesz, to potrafisz, co? Występ pierwsza klasa, serio.

– Ja naprawdę nie zrobiłem nic nadzwyczajnego – odparł Shion. – Nawet nie byłem w stanie się ładnie uśmiechnąć, tak jak mi kazałeś… A, Inukashi – mógłbyś porządnie roztrzepać jajka i dodać trochę więcej cukru?

– Już się robi, szefie – powiedział Inukashi. – Hehe, wow. Naleśniki – ale jazda! Słyszałem o nich, ale nigdy nie jadłem. Kto by pomyślał, że dożyję tego dnia! A jednak cierpliwość popłaca, co nie? Ej, mogę zjeść skorupki?

Nezumi cmoknął z dezaprobatą.

– Jedz, co chcesz, Inukashi, ale na mnie nie licz.

– Ej, co to za tekst!? A w sumie, nie są złe.

– Przypomnij mi, dlaczego w ogóle tu jesteś? – Zapytał Nezumi. – Myślisz, że masz prawo jeść nasze naleśniki? Palcem przy nich nie kiwnąłeś – co za bezczelność!

– To ja go zaprosiłem – powiedział Shion. – Inukashi był na tyle uprzejmy, że przyniósł cukier i patelnię. A co, miałeś nadzieję, że usmażymy naleśniki bezpośrednio na palniku? Poza tym z odrobiną cukru smakują znacznie lepiej, no i przyjemniej je się razem ze wszystkimi, nie sądzisz?

– Ze wszystkimi? Shion, ilu ty w ogóle gości zaprosiłeś?

– Chciałem zaprosić Rikigę-san, ale nie mogłem go nigdzie znaleźć. Wysłałem z zaproszeniem jednego z psów Inukashi, ale nawet on nie zdołał wywęszyć po nim śladu. Pomyślałem też, że fajnie byłoby poczęstować naleśnikami Rico i Karan – powiedział Shion. – A, Inukashi, może nie zużywajmy całej mąki naraz?

– Czemu nie?

– No bo jeśli będziemy chcieli zrobić je jeszcze raz, to może lepiej…

Zostawić trochę na później? Powstrzymał się od wypowiedzenia tych słów na głos.

W Zachodnim Bloku nikt nie myślał o przyszłości – nikt nie miał nawet nadziei, że dożyje jutra. Shion nagle przypomniał sobie wybuch śmiechu Sashy.

Śmiała się z samej idei składania obietnicy na pojutrze – śmiała się ze mnie, który miał czelność coś takiego komuś obiecać.

– Ciekawe, czy zdołam dotrzymać tej obietnicy na pojutrze – zamyślił się głośno.

Nezumi w ciszy tylko wzruszył ramionami.

– Obietnica na pojutrze? O czym ty gadasz? – zapytał Inukashi.

– Obiecałem Sashy – tej kobiecie z piekarni – że pojutrze naprawię jej drzwi do sypialni.

Wciąż trzymając skorupki w rękach, Inukashi zamarł na moment, po czym zamrugał trzy razy i skinął głową.

– Ooo, a więc o to się rozeszło… mam rację, Nezumi?

– Nie inaczej – potwierdził.

– Hę? Ale co? – Zapytał Shion. – Co to znaczy „o to się rozeszło”, Inukashi?

– Nezumi, ja będę mieszał, a ty powoli lej mleko, dobra? – Rzucił Inukashi. – Hehe, ale jazda, aż mnie nosi.

– Ja się zajmę smażeniem – powiedział Nezumi. – Kontrolowanie ognia przy tym może nie być takie łatwe.

– Nezumi, Inukashi – powiedział Shion, tym razem głośniej. – Unikacie odpowiedzi na moje pytanie. Jasne, może i łatwiej jest znaleźć igłę w stogu siana, niż dotrzymać obietnicy na pojutrze, ale obietnica to obietnica, łapiecie? Dałem Sashy słowo, a ona je przyjęła.

– Oho, nie mam wątpliwości, że przyjęła – odparł Inukashi ze złośliwym uśmieszkiem. – Ta lafirynda ma słabość do młodych chłopaków.

– Hę?

– Ani trochę nie kręcą jej mięśniaki czy twardziele – delikatni, grzeczni, chętni do pomocy śliczni chłopcy, to jej klimat. A jeśli do tego jeszcze jest prawiczkiem? Ooo, wtedy to dopiero wisienka na torcie! Już słyszę, jak mówi: „Pozwól, że ci pokażę, co potrafi prawdziwa kobieta, skarbie”. Shion, ty jesteś w sam raz w jej typie – rozumiesz, o co mi chodzi? Stary, nie mogę uwierzyć, że poprosiła cię o naprawę drzwi do sypialni.

– A poza tym – dorzucił Nezumi – wyglądała na totalnie zajaraną twoją blizną owiniętą wokół ciała. Mogę się założyć, że najchętniej dotykałaby jej wszędzie – w łóżku.

– W łóżku… – Shion zatoczył się, uderzając plecami w regał, a kilka książek z hukiem spadło na ziemię.

W panice Inukashi rzucił się do przodu, by osłonić miskę z ciastem, a jedna z książek uderzyła go w plecy i zleciała na podłogę. Nezumi uskoczył w tył, ściskając w dłoniach słoik z mlekiem.

– Ty durniu, prawie zniszczyłeś nasze naleśniki! – Krzyknął Inukashi. – Kurde, ta książka walnęła mnie prosto w kręgosłup. Należy mi się dodatkowy naleśnik w ramach odszkodowania.

– Nie mogę.

– Co „nie możesz”?

– Nie mogę… nie dam rady. Oddam jajka i mleko. Nie… nie dam rady dotrzymać tej obietnicy. Nie ma szans.

– Czemu nie, stary? Przecież cię nie zje. Może byś się czegoś nauczył od gorącej starszej babki? Otworzyłaby ci oczy, kto wie.

– N-nie chcę. Sama myśl, że miałbym zrobić coś takiego tylko za parę jajek i trochę mleka… robi mi się niedobrze.

– Ty chyba nie mówisz serio? Jest masa dziewczyn – i chłopaków też – którzy zrobiliby o wiele więcej za o wiele mniej. Jajka i mleko? Daj spokój. Tu ludzie sprzedają się za jeden marniutki kawałek chleba – powiedział Inukashi. – No dalej, rusz tyłek i wrzuć trochę masła na patelnię.

Ludzie sprzedają się za jeden marniutki kawałek chleba – nie mają wyjścia, w przeciwnym razie nie przeżyją.

Słowa Inukashi przeszyły Shiona na wskroś. Przygryzł wargę.

Nie chcę. Myślał, że rozumie, jakim luksusem jest móc powiedzieć „nie” – móc zwyczajnie odmówić, jednym krótkim słowem. Ale sądzić, że się coś rozumie, a rozumieć naprawdę – to dwie zupełnie różne rzeczy. I koniec końców nie rozumiał niczego.

– Shion – odezwał się Nezumi, odstawiając mleko z powrotem na stół. – I tak pewnie nie zdołasz dotrzymać tej obietnicy.

Inukashi podniósł wzrok z napięciem malującym się na jego twarzy.

Nie zdoła dotrzymać obietnicy na pojutrze, bo coś może się wydarzyć zanim ten dzień nadejdzie... Czy właśnie to miał na myśli Nezumi?

– Skoro pomysł, aby przespać się z Sashą, tak bardzo ci nie odpowiada – zaczął Nezumi – to jaki typ osoby byłby dla ciebie w porządku?

– Co…?

– Jaka osoba mogłaby sprawić, że naprawiłbyś drzwi do sypialni, a potem pozwolił się roznieść na łóżku, co? Shion.

– D-dlaczego niby miałbym ci coś takiego mówić?

– Idealny temat do rozmowy przy naleśnikach, nie sądzisz?

– Nie wyobrażam sobie gorszego – stwierdził Shion. – A ty? Co z tobą?

– Ja? Cóż, w przeciwieństwie do ciebie, mam całkiem spore doświadczenie. Z chęcią podzieliłbym się szczegółami, ale obawiam się, że mogą okazać się dla ciebie zbyt pikantne.

– Słucham? Czy ty się właśnie przechwalasz?

– Po prostu mówię, jak jest. Ale mogę ci wszystko opowiedzieć, jeśli chcesz. Choć może to potrwać całą noc.

– Jakie to wspaniałomyślne z twojej strony. Aż się nie mogę doczekać. Całą noc słuchać, jak rozwodzisz się nad swoim życiem miłosnym – brzmi cudownie. Ale jeśli będzie nudno, od razu wskakuję do łóżka.

– Ooo, sam w łóżku? Trochę samotnie, nie uważasz?

– A ja tam wolę kogoś z długim futrem – wtrącił Inukashi – co pachnie słońcem, kiedy wtulisz w niego twarz. Ale zostawmy sypialnię – czas na naleśniki!

Zamachnął patelnią, a Nezumi powoli zaczął wylewać na nią ciasto. Pokój wypełnił delikatny, słodki zapach. Inukashi zagwizdał.

– Kurde, lepiej być nie może. Nezumi, jak spieprzysz przewracanie, to cię własnymi rękami uduszę.

– Już ty się nie bój. Zrobię ci naleśnika tak dobrego, że nie będziesz mógł po nim spokojnie usiedzieć.

– Serio? To jedyny sposób, w jaki umiesz to opisać? – Rzucił Shion. – Fatalny dobór słów.

– Nie chcę tego słyszeć od ciebie – odpowiedział Nezumi.

– Dobra, koniec gadania, skupcie się na robocie – mruknął Inukashi. – Pierwszy należy do mnie, jasne?

Zapach stał się intensywniejszy, apetyczny. Nezumi przybrał wyraz pełnej koncentracji, a Inukashi wyglądał na zachwyconego. Shion też nie mógł powstrzymać uśmiechu.

To było dzień przed Polowaniem.

 

***

 

Mury No.6 runęły nie tak dawno temu, a Shion stał pośród gruzów dawnego targowiska.

Po sklepie Sashy nie było ani śladu, a niebieskie drzazgi jej malowanych drzwi lśniły w słońcu.

Nie zdołał dotrzymać obietnicy.

Na pozostałościach tych niebieskich drzwi Shion położył biały kwiat.




Komentarze

  1. Mała podpowiedź z mojej strony. Pani Asano zabrała nas w sentymentalną podróż, ponieważ wydarzenia opisane w tej historii pobocznej nawiązują bezpośrednio do rozmowy Shiona i Nezumiego z tomu ósmego No.6! Kto wie, o który fragment chodzi?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za tłumaczenie :) ciekawa historia, aż by się chciało poczytać więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że czytasz! Więcej nadejdzie niebawem! Zgodnie z zapowiedziami #2 ma być pełen akcji, więc zdecydowanie jest na co czekać ♡

      Usuń
  3. Ja to chyba po prostu uwielbiam takie zwykłe dialogi pomiędzy tymi bohaterami <3 Dziękuję za tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję! Osobiście również najbardziej lubię ich codzienne przekomarzanie ♡

      Usuń
    2. Zgadzam się w 100%. Jakby pani Asano wydała dodatkowy tom tylko z ich rozmowami to myślę, że byłaby to moja osobista Biblia, choć dla mnie cała seria NO.6 jest wyjątkowa i z chęcią do niej wracam :)
      Dlatego dziękuję za tłumaczenie, ta historia jest warta czytania :)

      Usuń
  4. Dzięki za tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego Inukashi jest jako "on"? w seri to była kobieta, nie widzę sensu zapisywać dialogów z nią zaimkami męskimi, i tak dzięki za tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że czytasz! Co do odmiany Inukashi, na początku oryginalnej serii No.6 wszyscy postrzegają Inukashi jako chłopca, więc tłumaczka zdecydowała się na użycie właśnie rodzaju męskiego. Dopiero z biegiem fabuły Shion zaczyna nabierać podejrzeń, że Inukashi może być dziewczyną, natomiast sama płeć nigdy nie została wskazana wprost. W języku japońskim w kwestii odmiany nie ma rozróżnienia na płcie, natomiast w przekładzie angielskim zdecydowano się na neutralną formę 'they'. W języku polskim nie mam takiej swobody, w związku z czym stanęłam przed wyborem. Zdecydowałam się ostatecznie na rodzaj męski, aby z jednej strony nie wprowadzać zbędnego zamieszania w odniesieniu do pierwotnego tłumaczenia, a z drugiej jako ukłon w stronę zamysłu autorki, jakim zdaje się było przedstawienie Inukashi jako postaci o wielu barwach, w tym o równiej ilości cech męskich, co żeńskich. Gdyby nie miało to znaczenia, nie napotykalibyśmy w trakcie powieści różnych wskazówek dotyczących płci Inukashi, zestawionych niejako w kontrze z jego postrzeganiem, nie tylko przez inne postacie, ale również przez niego samego. Chciałam w ten sposób wypracować pewien kompromis, aby pozwolić na tę neutralność, z którą mamy do czynienia w języku japońskim. Jeśli narracja wraz z rozwojem fabuły ulegnie zmianie, nie widzę przeszkód, aby zmienić również rodzaj odmiany. Mam nadzieję, że wyjaśniłam to wystarczająco. :)

      Usuń
  6. Hejka! Wielkie dzięki za Polskie tłumaczenie, ja osobiście przeczytałam wersje angielską jak i tłumaczoną przez was i dlatego przychodzę z pytaniem, co dalej z projektem skoro wersja Elrohir została zdjęta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, miło, że czytasz również polskie tłumaczenie ♡ Na ten moment mogę jedynie powiedzieć, że nie zwalniamy i polskie tłumaczenie ukaże się zgodnie z planem, pod koniec tego roku, także bez obaw!

      Usuń

Prześlij komentarz